przez paula87 » 11 maja 2010 12:11
Jestem po serii badań, więc mogę się już trochę wypowiedzieć... Wczoraj po tygodniu wyszłam ze szpitala. Trafiłam w zeszły wtorek bo na kolejnym kontrolnym EKG w poradni lekarskiej wyszła mi arytmia.. Trafiłam na oddział wew.. 2 dnia pobytu w szpitalu miałam założonego Holtera.. wynik podobno w porządku:
-83048 Qrs'ów
-średni rytm HR 75/min
- max rytm HR 140/min (dzień)
-min rytm 44/min (noc)
W czasie badania rytm zatokowy. Niemiarowość zatokowa. Bez zmian odcinka ST-T
Ponadto:
-0 poj nadkomorowych pobudzeń przedwczesnych
- 0 nadkomorowych częstoskurczy napadowych
- 20 tachykardii ( w ciągu dnia, max czas trwania 1 min 4 sek)
- 5 bradykardii ( w nocy, max czas trwania 40sek)
- 0 rytmów niemiarowych
-0 przerw
- 0 migotań przedsionków
- 0 bloków Wenckebach'a
- 1 poj przedwczesne pobudzenie komorowe
Na następny dzień miałam załątwiony transport na Echo w szpitalu Jonschera:
Wymiary jam serca:
-lewa komora- skurcz 32mm rozkurcz 48mm
-lewy przedsionek 26mm
- aorta 27mm
- prawa komora 299 mm
- mięsień IVS- skurcz 12mm rozkurcz 8mm
tył- skurcz 13mm rozkurcz 8mm
Zastawka mitralna: brzeźne zwłóknienia płatków, DecT- 280 ms
V maks: 0,8 m/s
E/A: 1,3
Zast aortalna: brzeżne zwłóknienia płatków
V maks: 1,1 m/s
Zast trójdzielna: bez zmian
V maks: 0,8 m/s
Zast płucna: bez zmian, AccT- 111ms
V maks: 0,8 m/s
Osierdzie: TAPSE-24mm
Opis dodatkowy: PP - 48mm x 37mm, LP- 48mm x 38mm
Kurczliwość: symetryczna, bez zaburzeń kurczliwośći
Frakcja wyrzutowa: 66% masa mięśnia lewej komory: 143,5 g
Tego samego dnia jak wróciłam do szpitala na stoki zrobili mi próbę wysiłkową i też podobno ok:
Opis: Pacjentkę obciążono wysiłkiem wg protokołu Bruce'a. W badaniu spoczynkowym bez zmian odcinka ST. Próbę przerwane w 2 min. 3 etapu, przy obciążeniu ok. 8,5 MET z powodu osiągnięcia limitu tętna. W czasie wysiłku bez zmian odcinka ST-T charakterystycznych dla niedokrwienia m. sercowego. Prawidłowa reakcja RR.
Po tych wszystkich badaniach zalecili zrobić mi gastroskopie. Zgodziłam się i na następny dzień miałam wykonane badanie.. wynik niezaciekawy.. nadżerkowe zapalenie błony śluzowej żołądka i reflux żółciowy..
Opinia końcowa lekarzy... bóle w klatce spowodowane nadżerkami, a to że szybka jestem w ciągu dnia to niby z nerwów i stresu. Tłumaczyłam doktorowej, że teraz mam spokojny okres w życiu, że 4 lata temu jak leżałam miałam gorszą sytuację życiową a lżejsze objawy a teraz gdy jest spokojnie to takie cholerstwa mnie łapią... ale ona mnie zapewniła, że z sercem jest ok. A gdy się zapytałam czemu mimo wszystko wysyła mnie do prywatnego kardiologa to odp, że dla mojego spokoju... no spoko... trochę mnie to zaskoczyło, gdyż byłam nadal święcie przekonana, że coś jest jednak nie tak... PRzepisała mi tam lek na żołądek i Propranolol doraźnie jak kołątania mnie złapią... spoko.. Wyszłam ze szpitala o 13 a wizytę u doktora Krekory miałam pod wieczór.. Przyszłam do niego i mówię o bólach o kołataniu o tym ataku co się ze mną dzieje, dałam mu ekg i wszystkie wyniki do obejrzenia... Powiedział, że bóle go nie interesują i zapytał się tylko mnie czy kołątania czuję codziennie, odp że tak... zrobił mi usg serca i powiedział, że już wie co mi jest.. jakiś rodzaj częstoskurczu, nie pamiętam jaki bo długa nazwę wypowiedział. Zilustrował mi to mniej więcej na obrazku. Powiedział, że w lewej komorze mam jakieś dodatkowe coś tam (włókno?, zwłóknienie?), które powoduje te częstoskurcze u mnie... A to, że na Holterze nie wyszło to tylko dlatego, że w szpitalu leżałam. Powiedział, że nie jest to tak groźne dla życia ale będzie uciążliwe dla mnie. Pan doktor odstawił mi ten Propanolol...ma mi przyśpieszyć wizytę w poradni zaburzeń rytmu serca i umówić na zabieg (Stymulację?), który ma wywołać u mnie arytmię.. a potem zabieg wszczepiania czegoś tam w pachwinę.. byłam już tak zakręcona, że już nie wiem co.... i powiem Wam szczerze, że mimo wszystko wyszłam zadowolona z gabinetu... bo wiedziałam, że coś jest ze mną nie tak, nie wierzyłam, że to wszystko na tle nerwowym. No i wiem że nie zagraża to mojemu życiu, jedynie będzie to dla mnie uciążliwe ale pan doktor zapewnił, że po tym zabiegu będę miałą spokój.
No i takie podsumowanie mojej sytuacji. Przy okazji mam pytanie. Jak wygląda taki zabieg? Długo on trwa? Leży się wtedy w szpitalu?
Pozdrawiam serdecznie