Po ablacji zauwazylem ze serce ktore zacznie mocniej sie kurczyc czy to po wysilku (niekoniecznie nazbyt dlugotrwalym) czy po silniejszej emocji nie zwalnie tak jak np. kilka lat temu tylko nadal mocno uderza i jest nadpobudliwe a rytm jest za szybki. Czy jest mozliwe ze to dlatego ze nadal sa jakies ogniska i zaburzenie elektryczne w sercu i to w polaczeniu z moim mocnym przewodzeniem powoduje ze serce nie chce zwalniac tak jak powinno? Mam tez skurcze komorowe ale oczywiscie zdecydowanie nie tak wiele jak przed ablacja.
Czy to da sie jakos zbadac/wykryc? Pamietam ze po badaniu wysilkowym tez nie za bardzo chcialo zwalniac jak powinno ale nie zwrocono wtedy na to uwagi, tak jakby cos je w pewnym momencie co pewien czas przyspieszalo. Czy Holter moze cos na ten temat powiedziec? Czy tez potrzeba jakiegos specyficznego badania albo specjalnego echo albo jeszcze czegos innego?
Wiem ze moj post juz jest zadlugi ale jeszcze dodam tylko ze np. jak wstane spokojnie z lozka pojde po schodkach do lazienki i potem wroce i odrazu sie poloze to prawie zawsze mam dodatkowy skurcz. Generalnie przy zmianach pozycji jest duza reakcja serca.
I ostaynio takze pare sekund po polozeniu w jednej chwili dostalem nagle migotanie z b. szybka akcja serca (powyzej 175). Czy mozna to jakos zbadac przed badaniem elekrofizjologicznym jak przy ablacji?
Z gory dziekuje za odpowiedz

