abisynka, juz dwa razy bylem u lekarza, kiedy mialem nadcisnieie 160/100. Od jakiegos czasu gorne spadlo do normy, ale to drugie jest wciaz za wysokie. Poza tym kazda wizyta kosztuje. Jesli mialbym z kazdym pytaniem do niego isc, to musialbym miec stala prace, a ta znalezc teraz, graniczy z cudem. Pisze wiec, tu na forum, bo moze ktos mial podobny przypadek i wie cos o tym. Jesli jednak to gorne wciaz bedzie za wysokie, oczywiscie pojde. Moja znajoma ma tak po tabletkach i pogodzila sie z tym. Ja niestety nie jestem taki "ugodowy".
Ferro, dokladnie sie czuje, tak jak opisujesz. Oczywiscie w Michigan skoki cisnienia to norma, co pare dni w zasadzie. Fatalny klimat. Kazdy narzeka. W Polsce (w porownaniu) nie bylo tak zle. Bardzo prawdopdobone, ze ta niska amlituda dodatkowo dziala niekorzystnie, chociaz nie slyszalem, ze jest to tak niebezpieczne, jak za duza amblituda przy wysokim cisnieniu. Jak wyzej, jesli bedzie sie to utrzymywac, zloze kolejna wizyte lekarzowi. Wkrotce wiosna i zobacztmy jak sie bede czuc. Narazie wyczytalem, ze moze to byc wynikiem niedoczynnosci tarczycy, ale ja sie badalem i tarczyce mam idealna, jak i pozostale wyniki (za wyjatkiem przechylenia na lewo limfocytow). Poza tym moze byc za malo potasu. Jak sie czegos wiecej dowiem napewno tu napisze o tym. Po tych dwoch wizytach u lekarzy, niebardzo wierze, ze cos wiecej moze mi powiedziec, co najwyzej zlecic jakies inne badania, co sie znow wiaze z kosztami. A moze nasz forumowy specjalista cos wie na ten temat? Oczywiscie elektroniczny cisnieniomierz jest o tyle leprzy, ze nie musisz sie stresowac przy pomiarze i sam "decyduje" czy puls jest "zaliczony". Ja czasami nie jestem pewien czy dobrze slysze puls.