Tak, wyjaśnił, ale ja już trochę nie pamiętam, bo to było pół roku temu.
Jest to urządzenie wielkości pen drive'a, czyli niewielkie. Wszczepia się je pod skórę pod obojczykiem. Z tego co mi wiadomo żadnych elektrod do serca się nie prowadzi. Po zabiegu zostaje blizna około 2cm. Jak pisałam rejestrator jest pod skórą 18 miesięcy, wiec chyba nie ma możliwości odczytania zapisu EKG wcześniej. Urządzenia się nie pożycza. Tu pojawia się problem, bo NFZ chyba tego nie refunduje albo refunduje z konkretnym uzasadnieniem. Czyli pewnie bardzo rzadko. Koszt tego urządzenia to około 9 000 zł.
Ja nie zamierzam z niego korzystać. Mam omdlenia wazowagalne i uważam, że to nie jest wystarczający powód, aby poddać się takiemu zabiegowi, bądź co bądź, inwazyjnemu. Poza tym nie mam już tak często utrat przytomności jak wcześniej, bo tylko kilka w miesiącu.
Jeśli będzie taka konieczność to oczywiście nie będę bronić się rękami i nogami, ale wolałabym zacząć od czegoś stosowanego na zewnątrz (np. tego kieszonkowego monitora EKG, o którym wspomniałaś).
Cieszę się bardzo, że został tu w końcu poruszony ten temat, bo ciężko w internecie coś znaleźć jeśli jest się laikiem
Pozdrawiam gorąco!