Odkad nabawilam sie nerwicy lekowej zaczely sie skurcze dodatkowe. Na poczatku 5-6 dziennie. panika ,lekarze itd. Jak powiedzieli mi, ze to nic powaznego to ucichly nie mialam ich przez kilka miesiecy, pòzniej pojawialy sie w momentach stresu, w momentach emocjonujacych lub w czynnosciach odstepujacych od normy zycia codziennego typu wyjscia do pubu, wyjscia ze znajomymi, wizyta u lekarza, ale bylo ich bardzo malo. Podczas wizyty u lekarza, do ktòrego poszlam z przeziebieniem, mialo miejsce jedno zdarzenie. Osluchujac mnie posluchal mojego serduszka, ktòre w tym momencie "przeskakiwalo"popatrzyl na mnie wielkimi oczami

i powiedzial ty masz arytmie, to trzeba leczyc!!!!!! Ja mu na to, ze mam to tylko w momencie stresu. A on na to to moze byc niebezpieczne!!!!!!!!KRETYN!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Od tego momentu zaczelo sie bledne kolo. Skurcze pojawialy sie czesciej, panika inne objawy nerwicy itd. potem znalazlam normalnego lekarza, ktòry pomògl mi wyjsc z tego blednego kola. Jakies dwa trzy lata nie odczuwalam ich w ogòle, troche objawòw nerwicy i niewielki niepokoj nie komplikujacy zycia. Noi mniej wiecej rok temu zaczelam odczuwac dziwne sciskanie w gardle jakby cos tam bylo, poszlam do laryngologa i powiedzial mi, ze mam chroniczne zapelenie czegos tam przy przelyku. ja oczywiscie nie uwierzylam, myslalam o raku itp. No przyplataly mi sie znowu skurcze na poczatku nie bylo ich duzo. Zwiekszaly sie z czasem, im bardziej wsluchiwalam sie w swòj organizm tym bylo ich wiecej i znòw wycieczki po lekarzach, laryngologach i tp.Wszyscy mòwili to samo co do gardla w koncu uwierzylam ale skòrczy bylo coraz wiecej wiec zaczelam troszke przejmowac sie tymi skurczami. Podczas kontrolnej wizyty u mojego inernisty w Polsce jak bylam na urlopie, posluchal mojego serduszka, ktòre oczywiscie sie przekoziolkowalo w rytm bigemini powiedzial: moze by bylo lepiej zrobic ablacje to bys sie przestala meczyc. Oczywiscie powiedzial mi, ze te skurcze nie sa grozne ale ja jak uslyszalam, ze moje serce "wymaga" oczywiscie w mojej wyobrazni, zabiegu juz pojawilo sie ich coraz wiecej i wieciej i wiecej, Doszlam do 9000 na dobe, komorowe pojedyncze no i bigeminia. Jak zobaczylam holtera bylo jescze gorzej. Psychicznie zaczelam wysiadac, No i znòw kardiolog tym razem inteligetny wytlumaczyl jak sie sprawy maja i ze to na prawde nie grozne. Zaczyna powoli ich byc coraz mniej i mam nadzieje, ze uda mi sie przezwyciezyc moja psychike i podswiadamosc, ze ze strony mojego serca nic mi nie grozi. Wniosek z tego, ze im wiecej myslisz tym jest ich wiecej jak jest ich wiecej, wykanczamy sie psychicznie.Trzeba znalezc w sobie , nie wiem jak, sile by przezwyciezyc to wszysko w naszej glowie. Moze one nie znikna tak do konca ale na pewno nie zniszcza nam zyci, ktòre i tak jest ciezkie.
Mam nadzieje, ze Jacek tym razem nie wykasuje tego co napisalam, bo mam nadzieje, ze moje otwrcie sie(rzadko mi sie to zdarza) moze komus pomòc przezwyciezyc to cholerstwo choc mnie tak do konca sie to jeszcze nie udalo.Pozdrowienia dla wszystkich skurczakow.
