Witam,
w zasadzie w telegraficznym skrócie, ponieważ moja historia choroby jest ogromna
mam 30 lat 15 lat temy pierwszy incydent częstoskurczu (11 godzin) potem kilka miesięcy przerwy i regularna masakra, częstoskurcze do 270/min. oporne na leczenie, z utratą przytomności, przerwane elektrostymulacją przez przełykową, Diagn. zespół WPW, włókna Meihama, zespół preekscytacji MAS, itd. 2 ablacje w Katowicach w wieku 16 i 18 lat, bez skutku, potem (19 - dodatkowe drogi przewodzenia, i 25 lat wtedy ablacja cieśni) w Warszawie przez wspaniałego specjalistę Prof. Walczaka, który postawił mnie na nogi. No a teraz znowu coś nie tak, biorę Betaloc 50, ale mam jakieś dziwne bicia serca, jakby w gardle mi serce biło, podwójne dodatkowe skurcze, czasem tak szarpnie mnie za serce, że aż mnie zatyka, często mam tachykardię ponad 100u/' w spoczynku. Ciągle czuję takie uczucie słabości w sercu i ucisk, w EKG - ogólnie b/z no i krótkie PQ inne EKG - niemairowość zatokowa, ale to nie nowość przy moim schorzeniu. Kardiolog twierdzi, że nic mi nie jest ale ja biorąc pod uwagę moją przeszłość chorobową mam wrażenie, że jednak się cos tam dzieje nie tak. Pewnie holter nowy by się przydał, ale czasu mało, małe dziecko ... w ostatnim holterze kilka miesięcy temu wszystko ok, tylko jakas sympatykotomia, brzmi magicznie tego jeszcze chyba nie miałam
W miarę możliwości prosze o pomoc,
pozdrawiam
Agnieszka Wołodźko


