Witam. Byłem wreszcie u lekarza i ruszyłem z ustalaniem co mi tam dolega. Na moje oko to arytmia + cofanie krwi gdzie tam mitralnego czegoś + uginanie płatków. Cos tam ustaliliśmy z lekarzem, zrobiono mi tylko ekg narazie, reszta niedługo. Lekarz zapisał mi jednak już lek... concor cor. Biorę rano pół tabletki wiec to minimum 1,25 g. Wczoraj zacząłem sprawdzać tętno bo mam dość dobre urządzenie do tego. Wcześniej w spoczynku 80-90, na stojąco w spoczynku 90-110, w ruchu 100-120, wysiłek ... no cóż - DUUUŻO. Uprawiałem kiedyś ostro sport, więc normalnie moje serce powinno bić wolno i tutaj szok.. zaczęło tak bić własnie po 2 dniach brania leku .. ?? Moje pytanie ? Czy to normalne, ze tak słaba dawka tak szybko dała efekty ? W stanie zabiegania mam tętno średnie 75... ustawiłem sobie progi i przez cały dzień nie przekroczyło 100 ani na sekundę, na siedzaco jest 50-55, nie uważam, ze to za mało bo jak mówię tyle pewno bym miał gdyby nie arytmia.
Co o tym sądzicie ? Czuję się ok... Puls poprawił sie kosmicznie, natomiast inne odczucia jak ukłucia itp poprawiły się narazie troszeczkę.


